17.05.07

I znow mam mala sroczke… Tym razem jednak trzeba bylo ja „krasc” z posesji najbardziej nielubianego ze wszystkich sasiada 🙁 Siedzialam sobie w pracowni,gdy uslyszalam znajome skrzeczenie o jedzenie.Pamietam jaki skrzek wydawala poprzednia sroczka, wiec pomyslalam,ze nasza podopieczna dorobila sie nareszcie mlodych…(bo dam glowe uciac,ze to ona zamieszkala u naszych sasiadow na drzewie – nasze […]

6.05.07

Juz po markecie.Jestem zmeczona,spalona sloncem i obolala,ale niezmiernie zadowolona!!Mimo poczatkowych trudnosci – brak stolow i parasoli,bo firma,ktora miala je dowiezc poprostu sie nie zjawila ( co smieszniej – to byla polska firma) ludzie okazali sie bardzo pomocni,wspaniali i bardzo,bardzo mili.Sasiedzi z okolicznych domow przyszli z pomoca.Jedna pani podeszla do nas gdy sie zastanawialismy co mamy […]

5.05.07

Jutro market,a ja jak „nie czlowiek” zamiast sie przygotowywac,posprawdzac itp itd zapragnelam posmierdziec…. Ale czym?? Dymem z redukcji zawziecie opadajacym na moje ubranie. Nawet wydaje mi sie,ze kierowal sie specjalnie w najbardziej wrazliwe okolice twarzy,czyli okolice nosa..(fuj..) Otoz jak tak sie zapedzilam w te wypalanie zeby skonczyc przed jutrem kilka skorupek popackalam szkliwem raku,pomyslalam o […]

2.05.07

Co nagle to po diable…tak zdaje sie mowic przyslowie i cos w tym rzeczywiscie jest 🙁 Przeprowadzam w pospiechu ostatnie wypaly przed niedzielnym marketem i nie powiem by szly „przepisowo”…  Nie strzela mi w piecu tylko podstepnie peka tu i owdzie i to juz po wypale na biskwit. Peka sobie tak ze szkliwem na niskiej […]

Loading