28.01.05

Niech mi sie gips tu przestanie buntowac!

 

Zbuntowal wam sie kiedys gips? Nie? No wlasnie mi tez, jeszcze do przed wczoraj 🙁

Zabarwilam sobie trzy dni temu gline.Meczylam sie niemilosiernie z wyrobieniem bez grudek ( zamiast suszyc na proch – wsadzilam do wiadra z woda…… taa,wspominalam juz kiedys o leniu,prawda? ….)

No wiec dzieki niskiej temp. w pracowni na “rozplyniecie sie” gliny w wodzie moglam pomarzyc.Musialam jej pomoc I tak jak te czarne z A,na kuckach,dalej mieszac trzepaczka do skutku.Co prawda pecherza sie dorobilam  ok.2cm na samym srodku dloni ( taka zawzietosc ) ale misje spelnilam na 6z+ :))

Dorzucilam lyzke tego,lyzke tego I lyzke tego,wymieszalam I na gipsowa plyte wlalam.

Urobiona choc zadowolona – czekam.

Jeden dzien – mokre

Drugi – to samo. Mysle sobie cos nie tak.Ja rozumiem – w pracowni zimno, samotnie I wogole,ale niech mi sie tu gips nie buntuje I ciagnie wode z glinianej mazi,bo do sadu podam za brak koordynacji I lenistwo w pracy!

Nic nie poskutkowalo.Nawet piecyk wlaczylam I podkrecilam na full,a on dalej sie lenil 🙁

Wieczorem mysle sobie,coz strajki czasem nawet I w najlepszych zakladach pracy bywaja.Trzeba pojsc na ugode.Dzis sciagnelam mazie jak sie dalo,choc kleilo sie niemilosiernie . Rzucilam na gazete,ha! Ta sie nigdy jakos nie buntuje.Zabezpieczylam sie niezle – mam jej caly worek J Biore sie za gipsowa plyte. Skrobie reszki gliny,wycieram woda ,nakladam “oklad” z gazety,jeszcze z piec min susze – ogrzewam suszarka,potem niose do pralni – tam najcieplej.

Jutro sobie pogadamy,czy po takim relaksie i zabiegu kosmetycznym wrocily mu sily oraz chec do pracy 🙂 Jesli nie – nastapi konieczna redukcja etatow w firmie …

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading