27.01.05

Mialam sen a w nim zawziecie gonila mnie Sz.kol U. Nie pamietam dokladnie czemu mnie tak gonila,ale dalo mi to duzo do myslenia przy porannej kawie.

Pierwsze co przyszlo mi do glowy to to,ze wciaz mi darowac nie moze iz w tym sezonie w miejsce kolejnych warsztatow ceramicznych  poszlam do szkoly flamandzkiego…

Kontynuujac moj wywod doszlam do wniosku,ze moze nawet nie to przeciwienstwo zawazylo na gonitwie,ale to,ze bardzo szybko zrezygnowalam z flamandzkiego,a przez to nowe warsztaty tez przepadly 🙁

No, systematycznosci to mi brak – fakt nie ulegajacy watpliwosci,ale gdyby tak sie przyjzec blizej to zauwazyc mozna cos jeszcze.Moze to nie brak dyscypliny tylko niechec do przezywania glinianych wrazen w ciszy i skupieniu? Zamiast wplywajacych do mego ucha kolejnych konwersacji co do snobistycznych wyprawach do Paryza itp…– w zaciszu mojego “gniazdka” ( pracowni) pozwalam na jedyne fale,ktore przekraczaja prog mego ucha – fale radiowe a dosadniej – muzyczne 🙂 Kol U zapewniala mnie co prawda,ze tam to nie to samo co tam,ale mnie trudno jest sie przelamac i uwierzyc,ze nagle np;bede instruowana w tym co mam robic – jesli robie to po raz pierwszy…

Tu przypomina mi sie dosc smieszny fakt.Kiedy siedzialam w gabinecie pana dyrektora wypelniajac przy pomocy dlugopisa i T papiery do “maciezystej” szkoly – “ z pewna doza niesmialosci..” zapytalam wtedy jak mniej wiecej wygladac bedzie nauka.Dyrektor milo odpowiedzial,ze w zasadzie to 80% praktyka a reszta teoria.Ucieszylam sie,bo choc szkola flamandzka, ja ze swoim “lamanym” anglikiem z frankofonami ( ktorych o dziwo bylo pelno) dogac sie moge z wielkim trudem ( wyterzam wtedy swa pamiec do poznanych wczesniej z braku laku slowek i niezle sie mecze prubujac prowadzic  konwersacje)

Glupia bylam i teraz to wiem.

Te 80% praktyki z latwoscia mozna by przemianowac na  150%

Przez 2 tyg nie wiedzialam,ze resztek gliny sie nie wyrzuca do kosza tylko zbiera do sloika,bo sie potem na kleik przydaje.Przez kolejne dwa zastanawialam sie jak i kiedy powinnam zaczac czyscic i wygladzac swoje wyroby ( zajecia mialam 6 razy w tygodniu – wolny wybor co do dnia i godziny oraz czasu trwania zajec – zazwyczaj chodzilam 3 razy)(!!)

W miedzyczasie musialam wymyslac lub podpatrywac jak polaczyc zdebialy wyrob z kolejnymi waleczkami, i wreszcie ze szkliwione przedmioty nie powinny dotykac sie w piecu,ale to dopiero po tym gdy K przyniosla mi poszkliwiony i wypalony wyrob z “przyklejona na zawsze” pokrywka …….Ona zdziwiona,jak ja moglam to zrobic – ja,zze ona mi o tym nie wspomniala…..po pol roku szkoly….

I tak teraz sobie mysle,ze wlasciwie to cierpliwosci mi nie brak, nie – jesli chodzi o ceramike.Wytrzymalam w tej szkole az 8 msc

Moze to byl poprostu zly wybor,a moze jeszcze cos? Nie wiem,ale wiem jedno –  wiecej sie nauczylam sama niz tam i do dzis nie zaluje tego wyboru,ze  miejsce szkoly zamienilam na wlasna pracownie 🙂

Pozdrawiam K i U

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading